Recenzja książki „Zmącony obraz.Leki psychotropowe i epidemia chorób psychicznych w Ameryce”

Tak jak obiecałam przychodzę z recenzją książki „Zmącony obraz. Leki psychotropowe i epidemia chorób psychicznych w Ameryce”, której autorem jest amerykański dziennikarz Robert Whitaker. Książka miała swoją premierę już parę lat temu, dokładnie w roku 2010, ale w Polsce ukazała się dopiero teraz (2024), nakładem Wydawnictwa Czarne.

Autor książki szuka korelacji między coraz większą liczbą osób pobierających zasiłki dla niepełnosprawnych z tytułu chorób psychicznych, a coraz większą ilością przyjmowanych przez Amerykanów leków psychotropowych. Jego zdaniem leki zamiast polepszać stan zdrowia pacjentów powodują efekt zupełnie przeciwny. Uważa on, że ich nadużywanie przyczynia się do epidemii tych chorób.

Ten aspekt, który był analizowany przez Whitakera nie był dla mnie tak istotny jak tezy na temat skuteczności i zasadności stosowania leków psychotropowych. Książka ma bardzo bogatą bibliografię, zweryfikowałam parę badań, na których opiera się autor. Rzeczywiście takie badania miały miejsce, chociaż ciężko mi ocenić ich jakość. Co ciekawe Whitaker powołuje się też na przeglądy systematyczne fundacji Cochrane, która jest międzynarodową organizacją typu non-profit i teoretycznie nie jest finansowana przez firmy farmaceutyczne. Wydaje się więc bardzo wiarygodnym źródłem wiedzy.

Autor stara się odpowiedzieć na bardzo trudne pytania, m.in.

  • czy leki psychotropowe naprawiają brak równowagi chemicznej w mózgu, czy może ją tworzą?
  • czy przyjmowanie leków psychotropowych przez dłuższy czas negatywnie wpływa na proces zdrowienia pacjentów?
  • czy stosowanie leków psychotropowych mogło spowodować obecny wzrost częstości występowania choroby afektywnej dwubiegunowej i schizofrenii?

W książce znajdują się też niestety dowody anegdotyczne i można odnieść bardzo wyraźne wrażenie, że autor nie przepada za środowiskiem psychiatrów i nie ufa korporacjom farmaceutycznym. Jednak ja nie odbieram tej książki jako teorii spiskowej skierowanej przeciwko Big Pharmie czy psychiatrii ; )

Książka zachęca do głębszych refleksji, np. na temat zasadności porównywania przyjmowania leków przeciwdepresyjnych przez pacjentów z depresją do przyjmowania insuliny przez diabetyków.

Skoro oficjalnie wiemy już od 2011 roku, że rozwój zaburzeń depresyjnych nie jest związany ze zbyt niskim stężeniem serotoniny to nie należy używać takich porównań. Moim zdaniem są one po prostu szkodliwe dla pacjentów. Sugerują bowiem, że uzupełniając niedobory serotoniny będziemy mieli kontrolę nad chorobą oraz że farmakoterapia powinna trwać do końca życia.

Zgodnie z aktualnym stanem wiedzy zwiększenie poziomu tego neuroprzekaźnika nie wystarczy, aby doszło do remisji choroby. Prawda jest taka, że jeszcze wielu rzeczy nie wiemy na temat  leków psychotropowych oraz na temat działanie naszego mózgu.

Autor nie sprzeciwia się używaniu leków psychotropowych, jest przeciwko nadużywaniu tych leków. Nie ma wątpliwości, że leki są potrzebne, ale pacjenci powinni rozumieć co obecnie wiadomo na temat ich działania.

Może dzięki lekturze tej książki część z osób przypomni sobie, że istnieją też inne niefarmakologiczne metody radzenia sobie z kryzysem psychicznym, np. psychoterapia.

Zdecydowanie polecam lekarzom, farmaceutom, pacjentom i ich rodzinom. Zaznaczę tylko, że laik może mieć problemy z niektórymi opisami biochemii mózgu.

Podejrzewam, że znajdą się osoby wychwalające tę książkę oraz osoby bezwzględnie odrzucająca argumenty Whitakera.

 

2 komentarze

  1. Ta książka wydana była w 2010 roku to argument , że skoro teoria „serotoninowa” nie jest obowiązująca od 2011 roku jest nietrafiony dla tej książki. Ja jestem pod dużym wrażeniem pracy jaką wykonał autor. Przerażające jest to , że nieświadomi rodzice podają leki wpływające na chemie mózgu, który się rozwija i uważają , że to załatwi sprawę tak jak ta przysłowiowa insulina. Czyta się świetnie i prawdą jest , że dla osób z poza „branży” może czasami być niezrozumiała, aczkolwiek autor podaje proste i barwne porównania choćby, tłumaczenie teorii „dopaminowej” i „serotoninowej” i leków z grupy ssri. Polecam

    1. Oficjalnie zaczęto podważać słuszność teorii serotoninowej w środowisku medycznym dopiero rok po wydaniu książki. Podejrzewam, że jej wydanie się do tego przyczyniło. Dopiero w roku 2011 Ronald Pies napisał publikację „Nowe podejście psychiatrii do problemu mózg-umysł i legenda „zaburzeń równowagi chemicznej”.

Skomentuj Tatala Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *